Wiadro, szczotka, woda z mydłem... i pomnik?
Wiosenna pielgrzymka po Tohoku (東北) śladami kwitnących wiśni zaprowadziła mnie w wiele interesujących miejsc. Jednym z nich był park Ashino (芦野公園), położony w Kanagi, części miasta Goshogawara (五所川原市) w prefekturze Aomori (青森県). Park słynie z pociągu przejeżdżającego przez tunel kwitnących wiśni, a także ze znajdującego się tu pomnika pisarza znanego jako Dazai Osamu (太宰治).
Tak się złożyło, że kręcąc się po parku szukając najlepszych ujęć trafiłem na moment pucowania pomnika Dazai Osamu za pomocą szczotki i wody z mydłem. Zaintrygowało mnie to, bo przyznacie sami: pomnik Dazai-sensei można zobaczyć każdego dnia, ale nie każdego dnia ktoś gładzi mistrza po głowie szczotką.
Można powiedzieć, że tym razem sprzyjało mi reporterskie szczęście. Zobaczyłem coś, czego się nie spodziewałem, co dołożyło mi dodatkową cegiełkę, a właściwie piksel, do obrazu Japonii jaki ze sobą noszę.

Park Ashino to rodzinne strony pisarza. Pomnik został wzniesiony w miejscu, w którym Dazai często bawił się w dzieciństwie. Na stojącym obok czarnym kamieniu, sprowadzonym ze Szwecji, wyryto szczególnie lubiany przez Dazaia wers Paula Verlaine’a: „To, że zostałem wybrany, przepełnia mnie zachwyt, ale i lęk” („撰ばれてあることの恍惚と不安と二つわれにあり”).
No dobrze, ale kim właściwie był człowiek, któremu zafundowano tego dnia tak staranną toaletę? I czym zasłużył sobie na pomnik pośród wiśni?
Dazai Osamu urodził się w 1909 roku w pobliskim Kanagi, należącym dziś do miasta Goshogawara. Naprawdę nazywał się Tsushima Shūji i pochodził z bardzo zamożnej rodziny właścicieli ziemskich. Jego ojciec zajmował się również polityką, a rodzinny dom był okazałą rezydencją. Dziś mieści się w niej muzeum pisarza, znane jako Shayōkan. Początek tej historii nie wygląda więc jak opowieść o artyście, który od dziecka przymierał głodem na zimnej prowincji. Materialnie Dazai miał znacznie lepszy start niż większość jego sąsiadów.

Z poczuciem, że znalazł dla siebie miejsce na świecie, było już jednak dużo gorzej. Wyjechał do Tokio studiować literaturę francuską, ale studiów nie ukończył. Jego biografia obejmuje uzależnienia, skomplikowane związki i próby samobójcze. Zmarł śmiercią samobójczą w czerwcu 1948 roku, tuż przed swoimi 39. urodzinami. To krótkie życie dostarczyło materiału do wielu opowieści o samym pisarzu, czasem równie głośnych jak rozmowy o jego książkach. , .
A książki zostawił takie, które potrafią człowiekowi popsuć humor na dłużej niż deszcz podczas wyprawy na sakurę. W „Zmierzchu” z 1947 roku opisał upadek arystokratycznej rodziny w powojennej Japonii. Dawne pochodzenie i dobre maniery przestają wystarczać, kiedy znika świat, w którym miały swoją wartość. Zostaje pytanie, jak żyć dalej, skoro wszystko, co dotąd porządkowało życie, właśnie się rozsypało. .
Rok później ukazało się „Zatracenie”, znane również pod angielskim tytułem „No Longer Human”. Jego bohater nie rozumie innych ludzi i panicznie boi się odsłonić przed nimi siebie. Rozśmiesza więc otoczenie, odgrywa role i próbuje jakoś przejść przez życie, nie zdradzając, jak bardzo czuje się obcy. Powieść czerpie z doświadczeń Dazaia, choć utożsamianie autora z bohaterem byłoby zbyt prostym skrótem. .
Podejrzewam, że właśnie tutaj kryje się jeden z powodów, dla których wciąż się o nim pamięta. Zmieniły się ubrania, obyczaje i sposoby komunikacji, ale poczucie niedopasowania ma się całkiem dobrze. Podobnie jak udawanie, że wszystko jest w porządku, bo przecież inni jakoś sobie radzą. Dazai potrafił opowiadać o wstydzie, samotności i własnych słabościach tak, że czytelnik może rozpoznać w nich coś niepokojąco znajomego. Bywa przy tym ironiczny i zaskakująco zabawny, co tylko skraca dystans.
Z moją podróżą łączy go zresztą jeszcze jedna książka: „Tsugaru”. W 1944 roku sam ruszył w podróż po rodzinnych stronach, a z tej wyprawy powstała opowieść łącząca miejsca, spotkania i wspomnienia. Ja przyjechałem na północ za kwitnącymi wiśniami. On wracał do krainy, z której pochodził. Jak widać, ta sama okolica może pomieścić wiele różnych pielgrzymek.
A pamięć o pisarzu ma tu również swój bardzo praktyczny wymiar. Ktoś musi przynieść wiadro, namoczyć szczotkę i doprowadzić pomnik do porządku. W podręczniku historii literatury raczej o tym nie przeczytacie. Mnie właśnie ten drobiazg zatrzymał przy Dazaiu na dłużej.
Z Dazaiem można poznać się nie opuszczając polski. Istnieją polskie przekłady jego najważniejszych książek. Po polsku ukazały się między innymi „Zatracenie” w przekładzie Henryka Lipszyca oraz „Zmierzch” w tłumaczeniu Mikołaja Melanowicza. Jest też „Uczennica” przełożona przez Igę Rutkowską, a także zbiory opowiadań „Liście” i „Goodbye i wybrane opowiadania” w przekładzie Dariusza Latosia. Latoś przetłumaczył także literacką podróż pisarza w rodzinne strony “Powrót do Tsugaru”.
Po japońsku istnieje oczywiście cała masa wydań. Gdyby ktoś chciał kupić sobie któreś z nich, osobiście polecam książki z serii Kadokawa Bunko w specjalnych okładkach z ilustracjami z anime „Bungo Stray Dogs”. Znajdziecie wśród nich utwory Dazaia, ale też innych słynnych pisarzy, których nazwiska noszą bohaterowie serialu. To kolejna ciekawa odsłona pamięci o dawnych mistrzach pióra: jedni dostają pomniki w parku, inni nadprzyrodzone moce w anime. Dazai załapał się na jedno i drugie.
- Źródło: miasto Goshogawara
- „Zatracenie” (人間失格) — Shinchōsha
- „Tsugaru” (津軽), po polsku „Powrót do Tsugaru” — Shinchōsha
- „Zmierzch” (斜陽) — Shinchōsha
- kalendarium miasta Mitaka
Książki po polsku
- „Zatracenie” — Czytelnik, tłum. Henryk Lipszyc.
- „Zmierzch” — Dialog, tłum. Mikołaj Melanowicz.
- „Uczennica” — Dialog, tłum. Iga Rutkowska.
- „Liście” — Dialog, tłum. Dariusz Latoś.
- „Goodbye i wybrane opowiadania” — Dialog, tłum. Dariusz Latoś.
- „Powrót do Tsugaru” — Dialog, tłum. Dariusz Latoś.
Kadokawa Bunko (角川文庫)


Okładki książek Dazai Osamu „Zmierzch” oraz „Zatracenie” w serii Kadokawa Bunko