Ludzie nie dzielą się pierwszych i drugich
W miarę radykalizowania się organizacji skrajnie nacjonalistycznych radykalizują się także ich przeciwnicy. Czasem jedni i drudzy spotykają się w jednym miejscu.
UWAGA: Wpis zawiera wulgarny język. W tekście przytaczam dosłownie treść transparentów, która nie przypomina grzecznej i ugłaskanej Japonii z folderów turystycznych i hymnów miłości. Język jest dosadny, brutalny i wulgarny, osoby nie potrafiące tego zaakceptować muszę prosić o nie czytanie tego tekstu.
Po raz pierwszy zetknąłem się z wiecem Sanseitō (参政党), najbardziej nacjonalistycznej parlamentarnej partii w Japonii, znanej między innymi z angielsko brzmiącego hasła 日本ファスト(Nihon fasuto - Japan First), na finiszu kampanii wyborczej do parlamentu. Wtedy wiec był niemrawy, po placu snuli się apatyczni funkcjonariusze rozdający ulotki. Na granicach placu przystawali na chwilę przechodzący salarymani, dbający o zachowanie pozorów przypadkowej obecności.
Zupełnie inaczej było podczas wiecu w sobotę 12 września. Tym razem sypały się iskry, i to zarówno od strony nacjonalistów, jak i ich przeciwników.
Sanseitō ogrodziło się na środku placu barierkami, budując coś w rodzaju warownego obozu. Za barierkami stali w szeregu aktywiści dzierżący w rękach olbrzymie głośniki. Naprzeciwko nich przy samym wejściu do stacji JR Shinbashi rozłożył się obóz przeciwników (nie udało mi się ustalić ich konkretnej afiliacji politycznej z partią). Ustawiono tam na drążkach rzędy megafonów, które wyglądały niczym stanowiska karabinów maszynowych wymierzonych w przeciwnika.

Jedni i drudzy starali się nawzajem zagłuszyć, drąc się z całych sił przez megafony. W efekcie jazgot był taki, że z wykrzykiwanych haseł niewiele dało się zrozumieć, słowa zlewały się w jeden potworny biały szum.

Wokół barierek biegały lotne oddziałki protestujących z flagami przypominającymi “Hi no maru”. Sprawiało to wrażenie, jakby obóz Sanseitō był oblegany przez ludzi z flagami japońskimi.
Przy uważniejszym przyjrzeniu się to pierwsze wrażenie okazywało się błędne. Na niektórych flagach których czerwoną czcionką napisano “FUCK YOU”, na innych na tle czerwonego koła symbolizującego słońce można było zobaczyć wielki palec wskazujący w znanym na niemal całym świecie uniwersalnym geście. Na innych flagach czarne litery F, U, C, K układały się w czarną swastykę. Nie było żadnej wątpliwości, że wszystko razem stanowi wielki wirtualny palec uniesiony po to, by zadać możliwie maksymalne obrażenia emocjonalne.

Jak wspomniałem, ze względu na potężny jazgot nie dało się nic zrozumieć, ale niejako rekompensowała to wizualna strona.
Pozwolę sobie przytoczyć kilkanaście haseł, żebyście się zorientowali, że rozpolitykowany Japończyk nie przebiera w słowach.
„Sanseitō to skrajnie prawicowa, sekciarska partia, która niszczy Japonię dyskryminacją i teoriami spiskowymi” (差別と陰謀論で日本を滅ぼす 極右でカルトな参政党 Sabetsu to inbōron de Nihon wo horobosu kyokuu de karuto na Sanseitō)
„Brygada nienawiści Sanseitō jest upierdliwie hałaśliwa.” ヘイト集団 参政党がうるさい
„Sanseitō i ich zwolennicy: najpierw dyskryminujecie (wyrządzacie krzywdę), a potem udajecie ofiary!” 参政党と支持者は差別(加害)しておいて被害者ぶるな
„Sanseitō to przydupasy Rosji” (「参政党ロシア手先」 Sanseitō Roshia tesaki - dosłownie tesaki to „ręka”, „pionek”, „wykonawca poleceń”)
„Sprzeciwiam się dyskryminacji / I STAND AGAINST RACISM”
„Hasło 'Japończycy na pierwszym miejscu' (Japanese First) to podsycanie dyskryminacji. Sprzeciwiam się temu.” (わたしは差別に抗う/I STAND AGAINST RACISM/日本人ファーストは差別の煽動です。私はこれに抗う)
„Głupie śmiecie rasistowskie gnoje” (アホカス 差別野郎 Ahokasu sabetsu yarō)
„Wśród ludzi nie ma grupy pierwszej ani drugiej kategorii” 人にファーストもセカンドもない
(Hito ni fāsuto mo sekando mo nai)
„Popęd seksualny w Sanseitō na pierwszym miejscu” 性欲(参)ファースト Seiyoku [San] Fāsuto)
“Ksenofobia niech żre gówno” (排外主義くそくらえ Haigaishugi kuso kurae)





Do najbardziej zabawnych transparentów należał zielony transparent z napisem "Brońmy pól ryżowych przed ampularią". To odniesienie do historii sprzed paru lat gdy "genialni inaczej" z Sanseitō wymyślili, że będą promować rozrzucanie bardzo wrednego inwazyjnego gatunku ślimaka z rodzaju ampularia na polach ryżowych w celu zwalczania chwastów. To oczywisty kretynizm, przeciwko któremu protestowali zarówno rolnicy jak i Ministerstwo Rolnictwa. Ślimak, po japońsku zwany ジャンボタニシ (janbo tanishi), oczywiście zamiast chwastów woli szamać młode pędy ryżu.
Smaczku sprawie dodaje to, że znani z antyimigranckiej retoryki przeciw obcym działacze de facto instalowali w japońskim ekosystemie obcy i bardzo szkodliwy nie dający się kontrolować gatunek [*], publikując na swoich mediach społecznościowych zdjęcia, jak rozrzucają "obcego" z wiaderek, pisząc jednocześnie na jego cześć hymny pochwalne ("Dziękujemy ci Jumbo Tanishi-kun. Dzięki tobie nie będziemy pielić grządek..." To trochę tak, gdyby nagle zaczęli pisać "Dziękujemy, Muhammed-sama, dzięki tobie nie musimy pracować w konbini").

Jak widać, od spokojnie polemicznych do całkiem wulgarnych. Stereotyp grzecznego powściągliwego Japończyka mającego trudności z wyrażaniem swoich poglądów na placu przed lokomotywą zginął we wrzaskach i rozpuścił się wśród dobitnych, brutalnych i wulgarnych haseł. Nie jest to jednak nic nowego - przecież protesty studenckie w Japonii w latach sześćdziesiątych też bywały bardzo gwałtowne i ekspresyjne.
Język japoński, choć na co dzień pełen niuansów i form grzecznościowych (keigo), posiada też niezwykle bogaty zestaw brutalnych form odmowy, odrzucenia i pogardy, od dosłownego kuso kurae (żreć gówno), przez dosadne opisy anatomi i zabawy słowne po importowane z zachodniej subkultury FUCK YOU. Użycie ich na transparentach to celowa, wizualna i językowa prowokacja, mająca wywołać wstrząs wśród świadków i przeciwników.
Na placu Shimbashi umiera mit jednolitego, harmonijnego japońskiego społeczeństwa. Wśród biało-czerwonych flag, ryczących głośników, wulgarnych haseł i policji krążącej w tym zgiełku można dostrzec wielowarstwowe oblicze Tokio i Japonii. Kłaniający się salarymani wielokrotnie powtarzający sumimasen, gomen nasai, po wyjściu na ulicę potrafią rzucić do przeciwników politycznych żryjcie gówno (kuso kurae). Pod gładką powierzchnią grzeczności, harmonii i porządku kryją się głębokie podziały, często bardzo agresywna polaryzacja i walka o to, jak ma wyglądać przyszłość kraju.
[*] Staram się unikać nazywania ich skrajnie prawicowymi, bo ci ludzie z klasyczną prawicą liberalną w sensie Hayeka czy Friedmana nie mają nic wspólnego.
[**] W akwarium znajomego te ślimaki, a właściwie ich formy przetrwalnikowe, przetrwały nawet kurację podchlorynem sodu.
Materiał o "genialnych inaczej" z Sanseito instalujących inwazyjny gatunek można obejrzeć tu (po japońsku).
Tekst ten jest dziennikarską relacją i nie oznacza poparcia piszącego dla żadnej ze stron.