Śladami Tora-sana: wizyta w Shibamata i Kameari
Spotkanie fanów nieśmiertelnej serii w Kameari, Katsushika, Tokio.
W sierpniu los sprawił, że przez chwilę podążałem śladami Tora-sana, pełnego uroku bohatera najdłuższej serii filmów w kinie japońskim i światowym: 男はつらいよ (otoko wa tsurai yo “To boli być mężczyzną”). Dzięki Michałowi, którego bez dwóch zdań można nazwać wielbicielem filmów o Tora-sanie, miałem okazję spotkać zarówno japońskich fanów tego filmu, jak też uczestniczyć w 寅さんファン感謝祭 (Tora-san fan kansha-sai), czyli spotkaniu fanów, które odbyło się w Kameari 17 sierpnia 2025 z okazji 56 rocznicy pojawienia się pierwszego filmu.

Zajmijmy się najpierw Tora-sana. Tora-san przedstawia się widzom takimi słowami:
わたくし、生まれも育ちも葛飾柴又です。帝釈天で産湯を使い、姓は車、名は寅次郎、人呼んでフーテンの寅と発します。
Watakushi,
umare mo sodachi mo Katsushika‑Shibamata desu.
Taishakuten de ubugyu o tsukai,
sei wa Kuruma, na wa Torajirō,
hito yonde Fūten no Tora to osshimasu.
„Jam jest urodzony i wychowany w Katsushika-Shibamata. Pierwszą kąpiel odbyłem w Taishakuten. Nazwisko moje – Kuruma, imię – Torajirō. Ludzie zwą mnie Tora, włóczęga.”
Ten sympatyczny człowiek rozdarty jest między potrzebą ciągłych podróży i tęsknotą za bliskimi mu stronami. Nie może zagrzać miejsca w jednym miejscu. Przez lata podróżuje między najdalszymi zakątkami Japonii, zawsze jednak wracając do jednego miejsce: Shibamata w dystrykcie Katsushika w Tokio. Zgodziłby się z pewnością z cytatem piosenki z pewnego współczesnego anime: 安心できるのはあの場所があるから ( zachowują spokój ducha tylko dlatego, że to miejsce istnieje).

Inną cechą jego cechą jest to, że Tora-san ciągle ugania się za kobietami. Nie dlatego, że jest jakimś playboyem. Wręcz przeciwnie, jest prostym człowiekiem o czystym sercu. Po prostu każda kobieta, w której biedak ma się nieszczęście zakochać wkrótce łamie mu serce.
Być może właśnie to pcha go do kolejnych podróży - wszak podróże zawsze przynoszą szansę nowych spotkań a nawet radykalnej odmiany swojego życia.
Sam Torajirō na pytanie o przyczynę swoich podróży odpowiada następująco:
なんで旅に出るかって?ほら見な、あんな雲になりてえんだよ。
Nande tabi ni deru ka tte? Hora mina, anna kumo ni naritee n da yo.
„Pytasz, czemu wyruszam w podróż? Spójrz tylko – chciałbym stać się taką chmurą.”
Filmy o Tora-sanie prezentują afirmację, afirmację życia, przyrody, otoczenia. Przykładem typowej dla Tora-sana filozofii może być ten mini-dialog między nim a siostrzeńcem Mitsuo:
「人間は、何のために生きてんのかな」
Ningen wa, nan no tame ni ikiten no kana.
„Po co właściwie człowiek żyje?”
「うん?難しいこと聞くな、え?うーん、何て言うかな、ほら、ああ、生まれてきてよかったなって思うことが何べんかあるじゃない、ねえ。そのために人間生きてんじゃないのか。」
Un? Muzukashii koto kiku na, e? Ūn, nante iu kana… hora, ā, umarete kite yokatta na tte omou koto ga nanben ka aru janai, ne. Sono tame ni ningen ikiten janai no ka.
“Hm? Trudne pytanie zadajesz, co? No cóż, jak to ująć… spójrz, są w życiu takie chwile, gdy myślisz: ‘dobrze, że się urodziłem’. To właśnie dla takich chwil człowiek żyje, nie sądzisz?|
Choć założenie serii jest takie, że za każdym razem ma złamane serce, stara się to znosić z godnością, nie zapominając o tym, co ważne:
俺には、むずかしいことはよくわからねえけどね、あんたが幸せになってくれりゃいいと思ってるよ。
Ore ni wa, muzukashii koto wa yoku wakaranee kedo ne, anta ga shiawase ni natte kurerya ii to omotteru yo.
„Ja tam trudnych rzeczy dobrze nie rozumiem, ale jeśli ty będziesz szczęśliwa, to dla mnie wystarczy.”
Tora-san nie jest wojownikiem, nie walczy o zmianę świata, akceptuje go bezwarunkowo. Przeciwnie, stara jak najlepiej, co dla niego znaczy jak najbardziej bezkonfliktowo iść przez życie.
風の吹くまま気の向くままと言ってね、俺は風には逆らわないようにしてるんだよ。風に当たると疲れちゃうから。
Kaze no fuku mama, ki no muku mama to itte ne, ore wa kaze ni wa sakaranai yō ni shiterun da yo. Kaze ni ataru to tsukarechau kara.
„Mówi się: jak wiatr powieje, jak serce podpowie. Ja staram się nie iść pod wiatr — bo kiedy się mu przeciwstawiasz, tylko się męczysz.”
Nic dziwnego, że z taką filozofią Tora-san zdobył serca pokoleń Japończyków i nie tylko Japończyków. Dla wielu gaijinów symbolizuje chyba także tęsknotę za jakąś idealną, ulotną, wymyśloną Japonią, która już nie ma, powoli odchodzi w przeszłość, a może nigdy nie było. Przeczytałem wcześniejsze zdanie ponownie, i stwierdziłem że to samo chyba oferuje Japończykom: sentymentalną podróż do czasów, gdy, jak głosi legenda, ludzie bardziej zwracali uwagę na uczucia innych.
おい、しっかりしろ。これからいいこといっぱい待ってるよ、な。
Oi, shikkari shiro. Kore kara ii koto ippai matteru yo, na.
„Hej, trzymaj się! Od teraz czeka cię jeszcze wiele dobrych rzeczy, wiesz?”
Zawsze zastanawiało mnie pytanie, czy gdyby w końcu spotkał kobietę mu przeznaczoną, czy potrafiłby się ustatkować i na stałe zamieszkać w jednym miejscu?
Pytanie musi pozostać bez odpowiedzi, gdyż Tora-san nigdy nie spotkał kogoś, dzięki komu moglibyśmy rozwiązać tę zagadkę.
Kolacja
Dwa dni przed spotkaniem fanowskim, miałem okazję zjeść kolację z Michałem i pewnym japońskim fanem znanym jako Chibi-Tora, który poświęcił 15 lat na zjeżdżenie prawie wszystkich lokacji z 50 filmów. Kolację zjedliśmy oczywiście w restauracji w Ueno, która występowała w filmie - po prostu nie mogło być inaczej.



Duch ery Shōwa
W ramach przygotowań do festiwalu z Michałem odwiedziliśmy Shibamata i znajdujące się tam muzeum Tora-sana. W muzeum można zachłysnąć się pieczołowicie odtworzoną atmosferą ery Shōwa, tła większości przygód Tora-sana (choć przecież ostatnie filmy to już Heisei). W muzeum zrekonstruowano w postaci modeli mnóstwo budynków i przedmiotów. Można też zobaczyć sporo prawdziwych przedmiotów z tamtej epoki.















Fani - kim są
W dniu festiwalu w okolicach Kameari i Shibamata pojawiło się wielu ludzi w ubraniach wyglądających jakby w latach 60 ubiegłego stulecia. Fanów Tora-sana jest wielu.

Wśród fanów Tora-sana znajdują się osoby w wieku emerytalnym, jak też dzieci. Najmłodsza uczestniczka zlotu miała lat 9, a z Tora-sanem po raz pierwszy spotkała się w wieku lat 7. Na pytanie dlaczego Tora-san zwrócił jej uwagę, bez wahania odpowiedziała 「寅さんはかっこいよ!」Tora-san wa kakkoii yo! Tora-san jest cool!
Usłyszeliśmy też historię o innych fanach, którzy każdy urlop poświęcają na podróże śladami postaci filmowych. Dla niektórych to naprawdę życiowa pasja.

Człowiek, który stworzył Tora-sana
Nie byłoby filmów o Tora-sanie, gdyby nie 山田 洋次, Yamada Yōji, reżyser odpowiedzialny za 46 z 48 z filmów serii Otoko wa Tsurai yo (z ang. It’s Tough Being a Man) z nieodżałowanym Kiyoshi Atsumi w roli Tora-sana. Później, w 2019 roku, Yamada zrealizował 50. film, Tora-san, Wish You Were Here, wykorzystując archiwalne nagrania Atsumiego, by uczcić jubileusz serii.
Jego twórczość łączy ciepło, humor i melancholię. Tego typu filmy bywają nazywane 庶民劇 (shōmingeki) - przedstawienie życia zwykłych ludzi. W filmach Yamady obecna jest estetyka ulotnej piękności i nostalgii mono no aware. Jego bohaterowie, choć często odrzucają społeczne normy i żyją po swojemu, jak Tora-san pozostają uczciwi oraz pełni ciepła i empatii.
さからってますよ、十六歳の祈りからずーっとさからってますよ、俺は。
Sakarattemasu yo, jūroku-sai no inori kara zūtto sakarattemasu yo, ore wa.
„Buntuję się, odkąd miałem szesnaście lat… przez cały czas się buntuję.”
W tym roku 13 września reżyser będzie obchodził swoje 94. drugie urodziny.

Czasem warto być gaijinem!
Bycie gaijinem w Japonii ma swoje ciemne strony, ale czasem umożliwia coś, co zwykle byłoby niemożliwe.
Nie da się ukryć, że właśnie dzięki temu, że byliśmy nieco egzotycznymi gośćmi, mieliśmy okazję pozdrowić reżysera, a także mu przekazać specjalny prezent. Michał podczas swoich podróży śladami Tora-sana przygotował album z lokacjami filmu.
Dzięki nam japońskie media mogły pisać o przybyszach z dalekiego kraju, których przyjazd wzruszył reżysera. W relacji portalu eiga.com pojawił się nagłówek:
山田洋次監督、海外から来たファンの贈り物に感激【「男はつらいよ」ファン感謝祭】
(„Reżyser Yamada Yōji wzruszony prezentem od fanów, którzy przybyli z zagranicy [Festiwal Fanów Otoko wa Tsurai yo]”).

Bo reżyser był naprawdę wzruszony. Oglądał przygotowany przez Michała album z pielgrzymki do lokacji. Parę razy nawet powtórzył: “Nawet tam dotarłeś?”.

Choć nie planowano żadnych sesji rozdawania autografów, Yamada Yoji zgodził się podpisać walizkę przywiezioną przez Michała z Polski niemal stuletnią walizkę, która towarzyszyła w podróżach do wszystkich związanych z Tora-sanem miejsc.
Spotkanie fanów zakończyło się wspólnym oglądaniem 42. filmu o Tora-sanie, który zabrał nas aż do prefektury Saga na Kiusiu w poszukiwaniu pierwszej miłości Mitsuo, siostrzeńca Tora-sana.
Publiczność złożona z samych wielbicieli Tora-sana żywiołowo reagowała na to co się dzieje na ekranie. Główny bohater był witany brawami, a niektóre sytuacje powodowały wybuchy śmiechu.

Tora-san nigdy nie odnalazł swojego miejsca na stałe. Być może właśnie dlatego tak wielu ludzi – od dzieci po seniorów – wciąż odnajduje w nim cząstkę siebie. Bo każdy z nas czasem czuje się włóczęgą, szukającym swojego szczęścia.
Kiedy wychodziliśmy z sali po wspólnym seansie, po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak bardzo te filmy sprzed pół wieku nadal opowiadają o naturze człowieka. Niewiele się zmieniło. I chyba niewiele się zmieni.