wtorek, 7 kwietnia 2020

Japonia zadeklarowała stan wyjątkowy

Shibuya Biohazard
Wczoraj Premier Japonii Shinzo Abe zadeklarował stan wyjątkowy dla 7 prefektur, w tym metropolii - Tokio. Jeśli porównać choćby do nie-stanu wyjątkowego w Polsce,  ten japoński jest trochę bezzębny. W wielu źródłach czytałem, że władze nie mają narzędzi prawnych, by np. nakazać ludziom pozostanie w domach i to egzekwować, jak np. dzieje się to w Polsce. Gubernatorzy poszczególnych prefektur będą mogli obywateli prosić. Dlatego też we wczorajszym przemówieniu premiera prośba o współpracę była powtarzana wielokrotnie.

Padło trochę konkretów w sprawie oczekiwań zachowania przez obywateli, np. premier powiedział, że przy zachowaniu dystansu nie ma problemu z uprawianiem joggingu. Prosił natomiast, by powstrzymać się od karaoke i innych podanych miejsc rozrywki. Premier powiedział, że to czy będziemy w stanie ochronić nasze rodziny, będzie zależeć od naszego postępowania. To, że odwołano wiele wydarzeń, że nie można się spotkać z przyjaciółmi jest trudne, ale "z pewnością pozwoli uratować życia ludzi". Władze liczą na ograniczenie kontaktów o 70-80%.

Większość przedsiębiorstw mających znaczenie dla życia codziennego będzie funkcjonować bez zmian. Sklepy z żywnością, drogerie, apteki oraz transport publiczny.

Co od innych przedsiębiorstw, rząd będzie prosił o współpracę i nawet o ewentualne ograniczenie działalności, ale jeśli te przedsiębiorstwa odmówią, nie ma planów, by te przedsiębiorstwa karać inaczej niż stawiając je pod pręgierzem opinii publicznej (co właściwie w Japonii może wystarczyć). Wyobrażam sobie, że większe sieci się zamkną, natomiast jakieś małe bary mogą próbować działać wśród stałych klientów.

Na zakończenie emocjonalnego przemówienia, premier odwołał się do służb medycznych, które już teraz walczą o zdrowie ludzi i porównał sytuację do trudnego okresu po wielkim trzęsieniu ziemi w 2011 roku. Powiedział, że obecne problemy z całą pewnością (確実に) pokonamy.


Liczba oczekujących nie wskazuje na najruchliwsze skrzyżowanie w Japonii


Shibuya Crossing


Wydaje się, że wszystko już się zmienia. W wczoraj parę godzin po ogłoszeniu informacji o stanie wyjątkowym byłem w Shibuya (skoro biegać można, to jeździć na rowerze też), by zobaczyć na własne oczy, jak zmienia się intensywność życia w Japonii. Shibuya Crossing ma opinię najbardziej ruchliwego skrzyżowania w całym kraju, nadaje się więc na swego rodzaju papierek lakmusowy. Choć stan formalnie obowiązuje od następnego dnia, to zmiany już są widoczne.

Zdjęcia poniższe zostały zrobione między 20:45 a 21:45 - w tym czasie Shibuya jest jeszcze miejscem tętniącym życiem. W normalnych czasach czynne jest właściwie wszystko, karaoke, bary.


Tym razem tak nie było. Choć trudno oczekiwać, by tak uczęszczana dzielnica zamieniła się w miasto duchów, to zmiejszenie liczby odwiedzających było widoczne. Były momenty, gdy oczekujących na zmianę światła przed Shibuya Crossing właściwie nie było.  Zdarzały się też chwile, gdy pojawiał się chwilowy tłumek.

Shibuya Crossing, wieczór 7 kwietnia


Zupełne pustki na placu przed wejściem na stację kolejową. Przyznam, że o tej godzinie, tuż po 21, takich pustek w tym miejscu nie widziałem.

Shibuya - pustki przed wejściem na stację JR
Pustki sugerują późną noc, nie godzinę 21. 

Shibuya zawsze będzie Shibuya
Większość ludzi, którzy oczekiwali na coś, a nie po prostu przechodzili, to byli fotoreporterzy telewizyjni i gazetowi, których rozpoznać można było po ciężkim sprzęcie fotograficznym, a przede wszystkim składanych podestach.

Znacznie zmalała liczba naganiaczy - ludzi, którzy stoją na ulicy i zachęcają do  odwiedzenia lokalu. Tacy naganiacze pracują dla restauracji, karaoke, i wszelkich innych biznesów. Zostało tylko kilku i nie udało mi się zauważyć, do czego właściwie ludzi zachęcali.

Wydaje się, że ponad połowa lokali została zamknięta. Przede wszystkim karaoke dużych sieci zostały zamknięte a żaluzje opuszczone. Mniejsze karaoke nadal było czynne. Czynne pozostały też niektóre kafejki mangowe.

Małe karaoke boxy nadal czynne
Także manga kissa jeszcze otwarte

Jadłodajnie otwarte, ale klientów niewielu lub brak

Boczna uliczka w Shibuya 7 kwietnia 2020, widać neony otwartej kawiarenki mangowej

Wszystkie ekrany w Shibuya co jakiś czas pokazują burmistrz Tokyo, Yukiko Koike, która przypomina o zasadach zachowania się podczas epidemii, w szczególności o trzymaniu dystansu.

Burmistrz Tokyo, Yuriko Koike przypomina tokijczykom zasady zachowania podczas epidemii

Ogólnie, Shibuya godzina 9 wieczorem przypomina stan, w jakim zwykle znajduje się nad ranem. Przechodni jest tyle, ile w normalny dzień o czwartej piątej rano.

Liczba ludzi nie jest jedyną różnicą. Zwykle ludzie śmieją się i wygłupiają, nie spacerują w linii prostej - innymi słowy, bez konkretnego celu. Ci przechodnie, którzy znajdowali się wieczorem w Shibuya prawie w 100% dokądś zmierzali, nawet smętnie krążący naganiacze nie próbowali ich zatrzymywać.

Symbolicznie nad pustawymi ulicami którymi przechodzą stosunkowo nieliczni przechodnie góruje plakat gry komputerowej BIOHAZARD.

Zamknięty lokal karaoke wielkiej sieci Big Echo, pustki na ulicach

Na zakończenie, dla porównania, kilka zdjęć zrobionych w ostatnich tygodniach.


Shibuya Crossing trzy tygodnie przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego. To jest normalne zagęszczenie, które utrzymuje się do późnych godzin
Dzień wcześniej, nie wszyscy jeszcze czują potrzebę NOSZENIA maski

Wieczór 24h przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego. Ludzi jakby mniej, ale chyba nie dużo mniej. 

Aby być na bieżąco, subskrybuj stronę na FB:  https://www.facebook.com/japonski.brulionik.

Jeśli spodobał się tekst, proszę o komentarz, albo pod blogiem, albo na FB. To właśnie interakcja z czytelnikami sprawia, że chce się pisać.




















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza