sobota, 5 października 2019

Mikoshi na progu



Jak się mieszka w Japonii, czasem ta Japonia niemal włazi człowiekowi do domu. Tak jak w sobotnie październikowe popołudnie od komputera oderwały mnie uderzenia w taiko, które zabrzmiały niemal na progu.  Cóż było robić? W takiej sytuacji można tylko złapać za aparat i wyskoczyć z chałupy...





Podczas niektórych matsuri wyprowadza się ze świątyni bóstwo na spacer po okolicach, których mieszkańcy są do danej świątyni przypisani. Do tego celu służy specjalny palankin, nazywany mikoshi 神輿, co dosłownie znaczy "palankin bóstwa". Mikoshi bywa także nazywane w tłumaczeniach przenośną świątynią.

Mikoshi są najrozmaitszych rozmiarów. Te najcięższe ważą po kilkaset kilogramów, jeśli nie parę ton. W przynajmniej niektórych świątyniach praktykuje się też noszenie mikoshi przez dzieci - są to znacznie mniejsze palankiny, dostosowane do siły dziecka. Zwykle jednego dnia odbywa się procesja z udziałem dzieci, a innego dnia dorosłych.

Dzięki temu dzieci też mogą brać udział w życiu religijnym swojej wioski. Procesja oczywiście związana jest z jedzeniem i piciem, zarówno podczas przystanków, jak też po odstawieniu mikoshi do celu, to jest do świątyni. Podczas dorosłych procesji bywa, że alkohol leje się strumieniami.